9/18/2014

II. Zazdrość

„Jeden prawdziwy przyjaciel przyczynia się 
bardziej do naszego szczęścia, niż 
tysiąc wrogów do naszego nieszczęścia”.
– Marie von Ebner-Eschenbach


Kurenai wróciła na miejsce obozowiska w chwili, gdy ognisko zaczęło przygasać. Jej podopieczni smacznie spali, a raczej tylko dwoje z nich, no i Akamaru. Kobieta zmarszczyła czoło, bo nigdzie nie widziała Hinaty. Domyśliła się jednak, że dziewczyna, która miała stać na warcie, po prostu trenuje niedaleko w samotności, jak to robiła już od dawien dawna. To dzięki tym nocnym treningom stała się silniejsza. Yūhi westchnęła i poszła sprawdzić, czy wszystko w porządku z młodą kunoichi oraz czy aby się nie przeforsowuje. Z tego co wiedziała, Hiashi dawał niezły wycisk swojej córce, chcąc zapewne osiągnąć u niej podobne wyniki, jakie uzyskiwał Neji. Kobieta znalazła dziewczynę siedzącą za namiotem. 
– Czyżbyś zrobiła sobie przerwę w treningu, Hinata? – zapytała, podchodząc. 
Hyūga spojrzała w jej stronę smutnym wzrokiem, próbując ukryć zmartwienie. 
– Mistrzyni Kurenai. Tak, stwierdziłam, że skoro i tak nie śpię, to wykorzystam ten czas. Za namiotem chłopcy nie słyszą odgłosów, a ewentualnych wrogów wykryłabym Byakuganem, którego cały czas używam. Teraz odpoczywam – rzekła opanowanym tonem. 
– Ja również nie dostrzegłam żadnego wroga – powiedziała kobieta. – Miej jednak oczy szeroko otwarte. 
Nastało chwilowe milczenie. Yūhi westchnęła i usiadła obok dziewczyny. 
– Coś cię gryzie? Wiesz, że możesz mi powiedzieć, jeśli masz jakiś problem. Myślę, że kobieta inaczej rozumie kobietę, a twój ojciec… 
– Nie trzeba, naprawdę. Jest ktoś, z kim zawsze mogę porozmawiać – odparła nieśmiało. Uważała Nejiego za swojego przyjaciela. Kochała kuzyna jak rodzonego brata. 
Kurenai spojrzała na nią. Doskonale rozumiała dziewczynę. Wiedziała, że Kiba to jej bliski przyjaciel, ale nikt nie zastąpi Hyūdze Nejiego. 
– Chodź, trzeba obudzić chłopaków, muszę wam w końcu powiedzieć, z czym mamy się tym razem zmierzyć. – Głos mistrzyni był spokojny, ale dało się w nim wyczuć nutkę zaniepokojenia. 
Widocznie misja nie będzie łatwa – przemknęło przez myśl Hinacie. Wstała, otrzepała spodnie z piasku, po czym ruszyła za mentorką. Zaspani chłopcy usiedli wokół ogniska, które ponownie wznieciła Kurenai. 
– Od razu ostrzegam, że ta misja nie należy do najprostszych. Naszym zadaniem jest chronić Izumi, która razem ze swoim podopiecznym, Oramu, będzie przenosić dokumenty dotyczące Akatsuki. Pamiętacie misję, w której brali udział Kakashi, Naruto, Sakura oraz starsza Chiyo z Wioski Piasku, gdy porwano Gaarę? – spytała retorycznie. – Ruszyli w pościg i odkryli kryjówkę Akatsuki. Naruto i Kakashi gonili Deidarę, który porwał ciało Gaary. Sakura i Chiyo zmierzyły się z Sasorim. Po tym wszystkim odzyskano Kazekage, Deidara wysadził się w powietrze, a Sasori zginął. – Kobieta musiała uważać na słowa. Starała się ściszyć głos, aby uchronić informacje przed ewentualnymi szpiegami. Miała świadomość, że Hinata wykryłaby ich natychmiast, jednak ostrożności nigdy za wiele.
Jak Naruto mógł poradzić sobie z tym wszystkim? Przecież to ogromna presja! A Sakura? Sasori był członkiem Akatsuki, a ona nie umie używać nawet żadnej techniki atakującej! Stała się dużo silniejsza. 
Hinata była pod wrażeniem, jednak po chwili otrząsnęła się. Skupiła myśli na tym, by, słuchając wyjaśnień mistrzyni, wyszukiwać potencjalnych szpiegów. Na szczęście, jak na razie, nie zauważyła w pobliżu nikogo.
– Pani Tsunade rozkazała ANBU dokładnie przeszukać teren walk, a wszystko opisać w raporcie, który musiał jednak najpierw trafić do Lorda Feudalnego Kraju Rzek, aby wydał on stosowne dokumenty. Izumi z Oramu będą transportować je aż do granicy, skąd zostaną przekazane następnej grupie. Ich zadaniem jest dostarczenie pisma do naszej Hokage. I tu zaczyna się nasze zadanie. Mamy ochronić pierwszą grupę. Ale istnieje jeden problem. Opowiedziałam wam o misji Drużyny Kakashiego nie na darmo. ANBU ostrzegło panią Tsunade, że coś było nie tak. Jak się kiedyś dowiedziano, każdy z członków Akatsuki nosi pierścień z danym znakiem. Oddział przeszukał perfekcyjnie pola walk, jednak żadnego z dwóch pierścieni nie odnaleźli. To oznacza, że Akatsuki wiedzą o tym, co się wydarzyło, a bardzo prawdopodobne jest to, że sprawdzili dane miejsca i zatarli ślady. Możliwe także, że nie chcieli wzbudzać podejrzeń, walcząc z całym oddziałem ANBU. W dokumentach mogą być zawarte cenne uwagi i wskazówki, o których nawet ja nie mam pojęcia. Korzystniejsze dla wrogów będzie ich zniszczenie. 
– Czy to znaczy, że w każdej chwili podczas misji możemy być obserwowani lub zaatakowani przez Akatsuki? – zapytał Kiba. 
– Niestety, tak. Dlatego ta misja jest tak ważna i tak niebezpieczna. Nawet Kakashi i Naruto ledwo poradzili sobie z Deidarą, co więcej, nawet nie znaleziono części jego ciała ani oderwanej przez Kakashiego ręki. Nie myślcie, że poszukiwani ninja rangi S są łatwymi przeciwnikami. 
Nastała chwilowa cisza. Każdy zastanawiał się, jak przebiegnie misja. To dlatego Kurenai zapoznała ich tak szczegółowo ze wszystkim. Musieli zdawać sobie sprawę z zagrożenia oraz powagi sytuacji. Ich drużyna idealnie nadawała się do ochrony – Byakugan Hinaty, zmysł węchu Akamaru i Kiby oraz umiejętność obserwowania otoczenia przez owady Shino świetnie się dopełniały. 
– Dlaczego więc nie jest to misja rangi A? – zapytał Kiba. 
– Po pierwsze, możemy mieć szpiegów. Nie chcemy wzbudzać ewentualnych podejrzeń wroga. Nie mamy pojęcia, ile wie. Po drugie, pamiętaj, że misja rangi B zawsze może zmienić się w misję rangi A, a informacje na temat ataku nie są potwierdzone. 
– Więc co mamy zrobić? – Głos Shino był poważny i niezwykle spokojny. 
– Najpierw udamy się do brata naszej zleceniodawczyni. Tam przenocujemy i poczekamy na dalsze wskazówki – powiedziała mistrzyni. Po chwili zawahała się, lecz dodała: – Kohaku jest moim dawnym przyjacielem. Chcę was tylko ostrzec, że Izumi ma bardzo trudny charakter i może utrudniać prowadzenie misji. Kiba – zwróciła się do chłopaka. – Mam nadzieję, że szczególnie ty zachowasz spokój. 
– Chwileczkę! A oni to co? – zapytał urażony chłopak, po czym wskazał palcem na pozostałych towarzyszy. 
– Hinata i Shino są z reguły spokojni, za to ty i Akamaru… Błagam was, trzymajcie nerwy na wodzy – odparła, po czym posłała Inuzuce słaby uśmiech. – No, czas się kłaść. Wstajemy o świcie. Shino, twoja kolej pełnić wartę. 
– Tak jest!
– Mistrzyni Kurenai, niech Shino położy się spać. Ja mogę nadal pilnować obozu. I tak prędko nie zasnę, a potem się zmienimy. Chciałabym jeszcze chwilę potrenować – odparła Hinata. 
Yūhi westchnęła, ale przystała na propozycję dziewczyny. Wiedziała, że jest ona uparta i, tak czy inaczej, w najbliższym czasie nie zmruży oka. Dała jej jednak tylko godzinę. Kurenai oraz Shino położyli się w namiocie. Kiba z Hinatą siedzieli w milczeniu przy ognisku, a Akamaru, ułożywszy się u stóp swojego pana, zasnął. Gdy dziewczyna upewniła się, że wszyscy na pewno śpią, postanowiła wznowić rozmowę sprzed popołudnia. 
– Czemu się nie położyłeś? – Hinata czuła, że chłopak chciał być z nią przez chwilę na osobności. 
– Wydawało mi się, że chciałaś ze mną porozmawiać. 
Dziewczyna skinęła głową. 
– Kiba, pamiętasz naszą wcześniejszą rozmowę? – spytała, lekko się rumieniąc. 
– Chodzi o tę przed pierwszym postojem? Tak, jasne – odparł. 
– Czy… Czy Naruto naprawdę niczego się nie domyśla? – zapytała z nadzieją w głosie. 
– No co ty. On jest zbyt głupi. Sama dobrze wiesz, jaki ma charakter – rzekł, po czym westchnął. 
– Kiba… Ja chciałabym… nauczyć się przy nim normalnie zachowywać. Dlaczego… Dlaczego ja muszę… 
– Nie martw się, Hinata. To pewnie tylko zauroczenie. Jeśli chcesz, pomogę ci przezwyciężyć strach. Musisz po prostu poznać lepiej Naruto i spędzić z nim więcej czasu. Zobaczysz, że gdy się przyzwyczaisz, będzie ci łatwiej. 
– Tak myślisz? Ale jak ja mam to zrobić? Przecież zawsze, gdy go widzę… – Spuściła wzrok. Miała obawy, że plan Kiby się nie powiedzie. 
– Nie martw się. Już mam pewien pomysł. Gdy tylko wrócimy z misji, pomogę ci pozbyć się strachu. Będzie dobrze, Hinata – powiedział Inuzuka. Objął dziewczynę ramieniem i przytulił do siebie. Nie opierała się, jedynie lekko zarumieniła. Znała Kibę już bardzo długo, ufała mu. Żywiła nadzieję, że jego plan się powiedzie oraz pokona słabość. Po chwili chłopak wstał, pożegnał i położył spać. Wkrótce miał przecież objąć wartę. 

~*~

Neji wstał z samego rana, gotowy na wyczerpujący trening. Wziął szybki prysznic i zszedł na śniadanie. Przy kuchennym blacie zauważył Hanabi, która szykowała właśnie posiłek. 
– Cześć, Neji – przywitała się. Na jej twarzy zawitał promienny uśmiech. 
– Dzień dobry, Hanabi – odrzekł. Lubił tę małą. – Co dzisiaj na śniadanie? – zapytał. 
Zwykle to Hinata przygotowywała rano posiłki (uwielbiała gotować!), lecz kiedy wyruszała na misje, tę czynność czasami przejmowała jej młodsza siostra. Gdy gosposia była zajęta czymś innym, dziewczęta proponowały pomoc i wyręczały ją, mimo protestów. 
Wszyscy w rodzinie wiedzieli, że Hinata to najlepsza kucharka – odziedziczyła talent po matce. Za to z Hanabi ojciec dziewcząt wiązał większe nadzieje odnośnie walki. Od małego wykazywała predyspozycje na świetną kunoichi. Nie tylko wygląd – długie, ciemne włosy oraz ostre rysy twarzy – odziedziczyła po ojcu, ale także siłę. Neji uważał, że była bardzo dobra i mogła osiągnąć wiele, jeśli tylko by ciężko trenowała. Oczywiście już od początku zauważano, iż uczy się szybciej niż jej siostra. Jednak Hanabi brakowało dziewczęcego wdzięku. 
– Wybacz, ale dzisiaj tylko zwykłe kanapki. Nie miałam czasu na nic innego, spieszę się do akademii. Zrobić ci jeszcze kilka na trening? – zapytała. 
– Nie, dziękuję, pójdę coś zjeść do jakiegoś baru. – Chłopak wziął do ręki dwie kanapki, po czym wyszedł z domu. Krzyknął jeszcze krótkie „do zobaczenia” swojej kuzynce, która właśnie wpychała do buzi kolejną porcję jedzenia. 
Ruszył w stronę leśnej polany, gdzie zwykle ćwiczył wraz ze swoją drużyną. Niebo zapowiadało na dzisiaj dobrą pogodę, zachęcając swoim jasnym odcieniem i promieniami słonecznymi mieszkańców wioski do wyjścia z domów. Neji zaczął od krótkiej rozgrzewki, a po piętnastu minutach aktywował swojego Byakugana, po czym rozejrzał się po okolicy. Cisnął kunaiami w krzaki znajdujące się za nim, płosząc ptaki. Robił to za każdym razem, aby jak najlepiej móc nauczyć się używać swojego Kekkei Genkai. 
– Siedem – szepnął, spoglądając na niebo. Znów mu się udało. Ostatnio coraz częściej dawał radę przeprowadzić tę próbę pomyślnie. Zadowolony zaczął trening w rzucaniu do celu, a następnie ćwiczył Jūken. Po jakimś czasie usłyszał z niedaleka czyjś głos. Byakuganem zobaczył zbliżającą się postać. 
– Cześć, Neji! – krzyczała już z daleka. Chłopak poczekał, aż do niego podejdzie, po czym spojrzał na młodą kunoichi i skinął głową. Była to wysoka, uśmiechnięta od ucha do ucha dziewczyna z jego drużyny. 
– Tenten. 
– Trenujesz? Myślałam, że po ostatniej misji będziesz wypoczywał. W końcu nieźle oberwałeś od swojego klona. No wiesz, jesteś geniuszem wśród nas, poza tym masz już rangę Jōnina, więc chyba ciężko było ci się zmierzyć z własnymi mocami… – Dziewczyna mówiła bardzo szybko, po czym nagle przerwała, lekko się czerwieniąc. 
– Myślałem, że Piąta wysłała cię na kolejną misję – odparł chłopak, kompletnie ignorując jej wcześniejszy monolog. Nie miał ochoty rozmawiać o sobie. 
– Chciała, ale po jakimś czasie zdecydowała, że Ino lepiej będzie się nadawać, a ja odpocznę jeszcze trochę po przygodzie z Akatsuki. Chciałam skorzystać z wolnego dnia i poćwiczyć, ale widzę, że polana jest zajęta. Chyba że pozwolisz mi dołączyć – powiedziała na wydechu, ukazując szereg białych zębów. Poprawiła kosmyki opadające na jej czoło, które wydostały się z upiętych w dwa koki włosów. 
Jej, jak zawsze mnóstwo gada – pomyślał lekko sfrustrowany, ale przytaknął. Przyda mu się ktoś do przećwiczenia taijutsu, a Tenten świetnie się do tego nadawała. Może nie dorównywała ich koledze z drużyny, Lee, ale i tak była dobra. 
Po kilku godzinach walki dziewczyna rzuciła się na ziemię kompletnie wyczerpana. Obok niej położył się prawie tak samo zmęczony Neji. 
– Uff… Ciężko było, prawie cię pokonałam! Chyba zrobiłam postępy – powiedziała uszczęśliwiona. 
On zaś, oprócz technik walki swojego klanu, nie był zbyt wspaniały w zwykłym taijutsu, a mimo to Tenten nie mogła go pokonać. Posiadał rangę o jeden wyższą, więc dziewczyna miała rację – trochę polepszyła umiejętności. Kiedyś szło jej dużo gorzej. 
– Tak, chyba… – zaczął, lecz nie mógł dokończyć przez piskliwy głos koleżanki. 
– Naprawdę tak myślisz, Neji?! Kurczę, jeszcze trochę i pierwszy będziesz leżał po walce ze mną! – krzyknęła uradowana, podnosząc się i opierając na łokciach. – W ramach tego wisisz mi obiad! Zrobiłam się strasznie głodna. Na śniadanie zjadłam jedną bułkę, lecz to chyba było trochę za mało… 
Chłopak westchnął. Już przyzwyczaił się do zachowania koleżanki względem niego, więc nie irytowało go to aż tak bardzo. 
Wstał, podał kunoichi rękę i pomógł jej się podnieść. Ruszyli w stronę jednego z barów, gdzie zamówili potrawkę chińską – ulubione jedzenie dziewczyny. Siedzieli przy podwójnym stoliku, rozmawiając na temat ich przyjaciół i osiągnięć, choć raczej to Tenten mówiła, a Neji słuchał. Nie chciał się odzywać, więc z jednej strony dziękował zmarłym za to, że jego towarzyszka była rozgadana, zaś z drugiej, nie miał ochoty jej słuchać. Pogrążył się w myślach. Nie mógł się doczekać, kiedy Hinata wróci ze swojej misji. Chciał koniecznie z nią porozmawiać. Poza tym miał ostatnio dziwne, złe przeczucia. 
– Neji? Halo! – Tenten machała przed nim dłonią z wyrazem zniecierpliwienia na twarzy. 
– T-tak? – zapytał zdezorientowany. 
– Czy ty w ogóle mnie słuchałeś? Zadałam ci pytanie! – Była urażona ignorancją chłopaka. 
– Wybacz, ale… 
– Według mnie i tak Sakura nie miałaby teraz szans z Ino. Nawet z wyglądu! Mogłaby zapuścić wreszcie te włosy. W długich wyglądała o wiele ładniej, a przecież chce spodobać się Sasuke. Nawet on sam powiedział, że woli dziewczyny z długimi włosami, wiec Ino ma znaczną przewagę… 
Hyūga westchnął jedynie, mając dość bezsensownego monologu koleżanki. Gdy byli sam na sam, nigdy nie umiała mówić konkretnie, a tym bardziej się nie odzywać. Na szczęście w tym momencie zauważył dwójkę znajomych, którzy przechodzili właśnie niedaleko nich. Widział ich uśmiechnięte twarze i radość w oczach, a chwilę po tym poczuł ukłucie w sercu. Czy to mogła być zazdrość? Chyba tak. Zazdrościł im, że mogą cieszyć się swoim towarzystwem. 
– Patrz! – przerwał potok słów koleżanki, pokazując na ich przyjaciół, po czym wstał, po czym ruszył we wskazaną stronę. Nie zauważył oburzonej miny Tenten, która poczerwieniała na twarzy i skrzyżowała ręce, ale po chwili, gdy zobaczyła dwie znane sylwetki, jej złość przeszła. Podążyła za kolegą. 
– Temari, Shikamaru, miło was widzieć – powiedział chłopak, stając przed nimi. Dołączyła także kunoichi z jego zespołu. 
Nara spojrzał na Tenten i jęknął. 
Rety, ona rzadko się zamyka. Pamiętam wspólną misję rok temu. Jest taka kłopotliwa. Współczuję Nejiemu, podobno szczególnie przy nim dużo mówi – pomyślał, po czym jedynie westchnął. 
Chłopak od zawsze był dość osobliwym człowiekiem. Jako pierwszy z rówieśników zaliczył egzamin na Chūnina, ponieważ zaimponował wszystkim swoją niespotykaną inteligencją. Ani razu nie przegrał z Asumą w shōgi. Jego mistrz zawsze go chwalił i był z niego dumny. Dlatego tak często konsultował się z Piątą. Ceniła Shikamaru, mimo okropnego lenistwa chłopaka. 
Jego towarzyszka, Temari, była starszą siostrą Kazekage. Miała śliczny uśmiech, choć zwykle zaciskała usta w wąską linię. Nienawidziła sprzeciwu i budziła respekt wśród mieszkańców Wioski Piasku. Shikamaru mówił, że „z charakteru jest gorsza niż jego matka”. 
– Neji, Tenten, wyskoczyliście na wspólny obiad? – zagadnął Chūnin. 
– Tak, postanowiliśmy coś przekąsić po treningu. A ty, Temari? Myślałem, że wróciłaś do Suny – zwrócił się do dziewczyny. 
– No wiesz, misja to obowiązek. Jestem pośrednikiem między naszymi wioskami, więc często tutaj bywam. A że niestety od samego początku wasza Hokage przydzieliła mi tego kretyna do pomocy… – Wyszczerzyła zęby, widząc obrażoną minę Shikamaru. 
– Ej! Jak chcesz, możesz sama załatwiać te sprawy. Zresztą, przebywanie tobą jest strasznie męczące – powiedział z wyrzutem, krzyżując ramiona na piersiach. 
Temari roześmiała się, po czym szturchnęła swojego kolegę łokciem. Nara popatrzył na nią i westchnął. 
Jednak kobiety są strasznie dziwne – pomyślał. 
– Długo zostaniesz w naszej wiosce? – zapytała Tenten, chcąc się włączyć do rozmowy. 
– Wkrótce wracam do siebie, ale mam jeszcze do załatwienia parę spraw, więc wątpię, żebyśmy się zobaczyli. Ech, przydałyby mi się wakacje, a tu ciągle praca i praca. Zwariować można, wciąż tylko podróżuję z Suny do Konohy i z powrotem. W dodatku tam muszę męczyć się z Gaarą i Kankuro, a tutaj z nim – rzekła, wskazując kciukiem na Narę i ponownie uśmiechając się na widok jego miny. 
Uwielbiała go denerwować, poza tym wiedziała, że ma nad nim przewagę, bo, jak sam przyznał, „nie chce obrażać kobiet”. Jego zachowanie w sumie jej imponowało. Potrafił być taktowny oraz szarmancki, nie to co większość ninja, których znała. No, i dobrze gotował, o czym przekonała się trzy dni temu, gdy zaprosił ją do siebie na obiad. 
– To zaczyna być nudne, Temari – mruknął Shikamaru. 
Neji od razu zauważył, że ta dwójka świetnie się dogaduje. Z jednej strony współczuł im – w końcu mieszkali daleko od siebie. Z drugiej, widząc ich w tym momencie, gdy dziewczyna próbowała łaskotać chłopaka, a on czochrał jej włosy, gdy śmiali się razem i byli szczęśliwi – cholernie im zazdrościł. 

~*~

Drużyna Kurenai zbliżała się do celu. Słońce powoli zachodziło, rozświetlając niebo oraz nadając mu cudowny, pomarańczowy odcień. Wkroczyli do małej wioski otoczonej lasem, przez którą przepływała niewielka rzeka. Przekroczyli drewniany most, po czym stanęli przed jednym z domów. Był on średniej wielkości, pokryty białym tynkiem. Po bocznej ściance wiły się pnącza, sięgając balkonu i oplatając jego werandę. W jednym z okien dało się dostrzec światło za haftowaną firaną. Ninja podeszli do dużych, drewnianych drzwi, po czym Kurenai cicho zapukała. Po chwili powitał ich mężczyzna koło czterdziestki. Miał na oko metr siedemdziesiąt pięć, brązowe, lekko przyprószone siwizną włosy i delikatnie zgarbiony nos. 
– Witaj, Kohaku. 
– Kurenai, moja droga! Jak miło cię widzieć! – powiedział uradowany, stając w progu. Chwycił dłoń kobiety i ją pocałował. – To pewnie członkowie twojej drużyny, prawda? 
– Kiba, Hinata i Shino. Ach, i oczywiście Akamaru – powiedziała Yūhi, a każdy z towarzyszy, gdy zostało wymienione jego imię, skłonił się lekko. 
– Może najpierw wejdziecie do środka, na pewno jesteście zmęczeni podróżą – rzekł. Cofnął się i wpuścił przybyszy do mieszkania. 
Przeszli przez niewielki, jasny korytarz, przystrojony obrazami i donicami kwiatów. Powędrowali dalej do salonu. Dwa miękkie fotele ozdobione poduszkami, sięgająca sufitu szafa wypełniona książkami i kolekcją delikatnej porcelany oraz kominek zachęcały do odpoczynku. Nad kanapą wisiał ogromny obraz, przedstawiający widok z jednego ze szczytów górskich, a na stoliku pośrodku pomieszczenia stały przygotowane kubki na herbatę. 
– Proszę, rozgośćcie się – odparł pan domu, wskazując miejsca siedzące. – Zaraz przyjdzie moja żona i przyniesie dzban herbaty. Za godzinę możecie spodziewać się kolacji. Wezmę wasze bagaże na górę, potem powiem wam, kto gdzie śpi. 
Mężczyzna opuścił pomieszczenie. Shino i Kurenai zajęli fotele, a Kiba z Hinatą usadowili się na kanapie. Akamaru rozłożył się na miękkim dywanie u stóp swojego pana. Rozglądali się z zaciekawieniem po pomieszczeniu, szczególną uwagę zwracając na biblioteczkę. Domownicy musieli być miłośnikami książek. Po pięciu minutach do salonu weszła niska kobieta. Hyūga spostrzegła, że lubiła ładną biżuterię, gdyż nosiła kolczyki, wisiorek i cudowny pierścionek z zielonym diamencikiem. Żona Kohaku zauważyła, że Hinata przygląda się jej ozdobie na dłoni z zaciekawieniem, więc odstawiła dzban z herbatą na stolik, po czym westchnęła, podnosząc wyżej rękę. 
– To obrączka, którą dostałam od mojego męża. Stwierdził, że musi być ona znakiem naszej miłości, gdyż jest przepiękna. Porównał ją wtedy do moich oczu – powiedziała cichym, melancholijnym głosem, jakby wspominając dawne, wspaniałe dni. – Jestem Asami, sądzę jednak, że Kohaku już o mnie wspominał. 
W tym momencie rozległy się kroki na schodach, a po chwili pojawił się mężczyzna. 
– Widzę, że poznaliście już moją żonę. – Podszedł do ukochanej i pocałował ją w policzek. 
Jest bardzo dobrze wychowany. Najpierw jego przyjaciółka, którą powitał pocałunkiem w rękę, a teraz żona, której okazuje miłość. Szkoda, że mój ojciec nie potrafi okazać mi tego uczucia. A może mnie nie kocha? Czy po śmierci mamy jest w ogóle ktoś taki? – pomyślała Hinata. Po chwili przed jej oczami stanął obraz Hanabi i Nejiego. – No tak, mam jeszcze rodzeństwo. – Uśmiechnęła się sama do siebie. 
– Hinata, wszystko w porządku? – zapytał szeptem Kiba, widząc jej nieobecny wzrok i wyraz twarzy, który nagle się zmienił. 
– S… słucham? – zapytała, potrząsając lekko głową, jakby chciała rozwiać niepotrzebne myśli. – Tak, wszystko okej. – Posłała mu uśmiech. 
Chłopak westchnął zrezygnowany, po czym wrócił do słuchania właściciela domu, który usiadł razem z nimi. Jego żona wyszła, by zacząć przygotowywać kolację. 
– Nie chciałbym was męczyć od razu po przybyciu, ale sądzę, że lepiej omówić temat jak najszybciej. Izumi i Oramu zjawią się tutaj jutro punkt południe, więc będziecie mogli się wyspać i przyszykować do drogi. Śniadanie zjecie na miejscu, a Asami przygotuje wam prowiant i wodę. Reszty szczegółów nie znam, wszystko wytłumaczy wam moja siostra, ale ostrzegam: lepiej się przy niej zachowywać i nie przeginać. Jest strasznie nerwowa i nieco… samolubna. Zresztą, sami ocenicie, gdy ją poznacie, ale proszę was o spokojne przeprowadzenie misji. Te dokumenty są podobno bardzo ważne, a nie chcę, aby obarczano później mój klan o ewentualne niepowodzenie.
– Oczywiście – rzekła Kurenai, a reszta jej przytaknęła. 
Zmieniono natychmiast temat na sytuację Wioski Liścia, a następnie podano kolację. 
Po skończonym posiłku Kohaku pokazał im ich pokoje. Poszli przygotować się do snu, by z samego rana być wypoczętymi i gotowymi do drogi. 

~*~

4 komentarze:

  1. Puerwsza jestem? No to mnie zdziwiło. No nic obyś miała więcej czytelników, którzy zechcą wyrazić swoją opinię. Co prawda, to dopiero początek historii, no ale przydałaby się motywacja, co nie?!

    "Z nienawiści do przyjaźni, choć nawet ona zauważyła, że Hiashi nie patrzy na to wszystko przychylnie." - heh, aż jestem ciekawa dlaczego? Czyżby jakaś rodzinna tajemnica się szykowała? Hmm intrygujesz ;)

    Zdziwiłam się, gdy Kurenai wspomniała (dość szczegółowo) o misji zespołu Naruto związanej z uratowaniem Gaary, choć owszem ma to kluczowy związek z zadaniem jej drużyny, no ale nawet jeśli nie ma wrógów wokół to raczej taką informację mogła im przekazać jeszcze w wiosce, choć z drugiej strony nawet w rodzinnej wiosce nigdy nie jest bezpiecznie, prawda?

    Ciekawe co obmyślił Kiba względem rozstrzygnięcia niedomówień między Hinatą a Naruto, albo inaczej w związku z tą jej dziką nieśmiałością :P

    TenTen - nigdy za nią nie przepadałam, widać, że ty też, skoro w taki sposób ją przedstawiasz... Można by rzecz, że jest na równi z Sakurą jeśli chodzi o irytowanie ludzi :P

    Za to strasznie przypadło mi do gustu przekomarzanie się Shikamaru i Temari ;)

    Wracając do Hinaty i jej drużyny. Mam nadzieję, że Izumi nie będzie aż tak upierdliwa.

    Czekam na next :) Jest świetnie, oby jednak to opowiadanie nie zaczęło iść w złym kierunku. Póki, co widać dwie perspektywy: Hinaty i Nejiego. Mimo to dajesz sobie świetnie radę, oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, motywacja przede wszystkim, a mnie bardzo ciężko zmotywować i zwykle mam słomiany zapał. Co do Hiashiego - masz poniekąd trochę racji, ale to się rozwinie stopniowo w przyszłości ;) Co do informacji - stwierdziłam, ze lepiej aby przekazała im wszystko gdy będą mieli spokój, skupieni i na świeżo - w czasie misji. Nie wiem, czy dobrze zrobiłam, ale to chyba najrozsądniejszy wybór plus brak marnowania czasu przed misją.
    A Kiba także kluczową rolę odegra, szczególnie z Hinatą i Naruto, ale więcej nie zdradzę ;)
    Tenten wprost nie cierpię, ale tutaj nie tylko dlatego jest tak kreowana, ale na potrzeby opowiadania także :)
    ShikaTema kocham i mam nadzieję, że uda mi się wpleść ich gdzieś w fabułę tak często, jak tylko dam radę, ale oczywiście z umiarem.
    Izumi jeszcze pokaże, jaka potrafi być, ale to w trójeczce :P
    Perspektywy Hinaty i Nejiego będą zawsze wykorzystywane, czasami także wplotę myśli Kiby, Naruto czy kogoś innego, aby rzucić trochę obiektywizmu. Następny już się pisze;d

    OdpowiedzUsuń
  3. Nadal zachwycam się opisami i sposobem przedstawienia postaci i ich bliskie kanonu charaktery. Hinata jest Hinatą, nieśmiałą i wiecznie dążącą do polepszenia swoich umiejętności dziewczyną. Strasznie spodobały mi się także przedstawione jej relacje z Kibą i ich przyjaźń, zaufanie na tyle, żeby podjąć temat zauroczenia Hinaty. I strasznie się cieszę, że również odegra kluczową rolę (bo zawsze jakaś słabość do niego była, oj była:)). Haha, "fanów" Tenten jest znacznie więcej niż by się można było spodziewać, czas więc otworzyć fanclub. Jest tak cholernie irytująca, ale i tacy bohaterowie powinni się pojawiać, a nie tylko powodujący uśmiech na twarzy duet ShikaTema i ich wzajemne dogryzanie, które jest jednocześnie tak bardzo zabawne i urocze, że mogą pojawiać się jak najczęściej. No, ale bez przyćmienia głównego wątku, oczywiście. Ciekawe również czy ta cała Izumi rzeczywiście zgotuje piekło, jak zapowiadali. Pewnie tak i coś czuję, że jednak będzie to za sprawą Kiby i jego charakterku.
    Mykam do następnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Kibę strasznie uwielbiam! :) Pasuje mi on do roli takiego przyjaciela, zawsze stał w obronie Hinaty :) Czekam tylko na moment, żeby wrzucić jego kłótliwy charakterek, ale to później :D
      Tenten... Nie wiem, średnio ją lubię, a musiałam stworzyć jakąś negatywną postać, padło na nią :D oczywiście nie będzie najgorsza i wszystko co złe, to ona, ale chodzi tu o jej stosunki z Nejim. ShikaTema uwielbiam, to najlepsza para w całej mandze ;3

      Usuń

Niah | Akinese | Credits: X, X