7/22/2015

VII. Walka o życie

„Egoizmem jest sądzić, 
że zawsze możemy uratować osobę, którą kochamy”.
– Jonathan Carroll


– Cholera, czemu zawsze to ja muszę wpakować się w najgorsze bagno? I po co ja się na to zgodziłem... – mruczał pod nosem Shikamaru, na którego twarz właśnie chlapnęło kilka kropelek farby. Pomalował już połowę ogrodzenia, jednak to, co zaplanował dla niego Tetsu, wydawało się zapełnić grafik Nary na co najmniej tydzień. 
– Nie narzekaj – warknął Naruto, który właśnie podszedł, po pas ubrudzony błotem. 
Nara natychmiast zatkał nos palcami, po czym jęknął przeciągle. 
– Odejdź stąd! Strasznie cuchniesz! 
– No tak, bo przez to, że wybrałeś malowanie płotu, ja musiałem wykąpać i nakarmić świnie. Szkoda, że staruszek nie uprzedził, że one kochają kąpiele błotne. – Skrzywił się. 
– Zmieniłem zdanie, mam jednak bardzo ciekawą pracę. – Shikamaru zamyślił się na chwilę. – Ciekawe, czy Neji dotarł już do wioski. 
– Mam nadzieję. Niech to, gdyby nie był kuzynem Hinaty, to ja pobiegłbym ze składnikiem, a nie ten kretyn! 
– To nie mogłeś mu tego zaproponować? 
Naruto przypomniał sobie krótką sprzeczkę z Nejim i jego wyraz twarzy, gdy zapytał Hyūgę, czy to on może wrócić do wioski. Ta złość w oczach, drganie warg oraz zaciśnięte pięści mówiły same za siebie, więc Naruto cofnął się powoli i życzył koledze powodzenia podczas powrotu.
– Wolałem nie ryzykować. Wiesz, on strasznie się martwi. Ja tam wierzę, że wszystko będzie dobrze, ale Neji wydaje się ostatnio strasznie ponury, nie sądzisz? – Podrapał się po głowie. 
– Tak, masz rację. Ale przecież wiesz dobrze, ile Hinata dla niego znaczy. Jest mu najdroższa pod słońcem. – Przewrócił oczami. – Można powiedzieć, że tak naprawdę do waszej walki podczas egzaminu wcale się nie znali – zauważył Chūnin. 
– Bo ten kretyn nie potrafił docenić tego, co miał od zawsze – stwierdził Uzumaki, przystawiając palce do brody, jakby się nad czymś zastanawiał. – Hinata jest fajna. Przyjaźń jest bardzo ważna, a on wzbraniał się przed nią od urodzenia. Chociaż cieszę się, że teraz jest inaczej, w końcu kiedyś zawsze smutniała na jego widok, a teraz? Jest wesoła i radosna! 
– Ty to zawsze potrafisz banalnie określić zaistniałą sytuację. Ale masz poniekąd rację, dzięki temu nie tylko polepszyli stosunki w klanie, ale także swoją siłę fizyczną poprzez wspólne treningi. – Shikamaru uniósł palec wskazujący do góry żeby zaznaczyć, do jak mądrego wniosku doszedł. 
– Tak, więzi z innymi zawsze dobrze wpływają na ludzi, chociaż ty przy Temari nie umiesz myśleć racjonalnie. I czasami plącze ci się język. – Naruto wyszczerzył zęby, mrużąc przy tym oczy. Było to błędem, gdyż właśnie w tym momencie Nara przejechał mu pędzelkiem z białą farbą po twarzy. 

~*~

Neji nie pamiętał, by kiedykolwiek w życiu bał się tak, jak w tej chwili. Owszem, stawiał czoła wielu wrogom, często potężniejszym od niego. Poświęcał swoje życie w obronie innych. Kiedyś, podczas jego pierwszego egzaminu na Chūnina, walczył z Kidōmaru, jednym z Czwórki Dźwięku. Dał się wtedy przebić strzałą, stracił przytomność i prawie zginął, a jednak był gotowy, by umrzeć. Pogodził się wtedy ze swoim losem, chociaż, na szczęście, udało się chłopaka uratować. Wiele razy wykazał się odwagą, męstwem, pokazał swoje poświęcenie, a także niezwykły honor i upór. 
Tym razem było inaczej. 
Rzucając się w wir walki i stawiając na szali swoje własne życie, panował nad przebiegiem potyczki. Myślał o tym, jak wygrać, udowodnić sobie, że stać go na więcej. 
Stanie na szpitalnym korytarzu, gdzie mógł jedynie patrzeć na pustą ścianę i myśleć nad własną bezsilnością, przyprawiało go o dreszcze. Czuł moralny obowiązek, aby ruszyć, zacząć działać, ale nie miał nic do zrobienia. Zostało mu jedynie siedzieć i czekać na koniec operacji. Nie od niego zależało czy Hinata przeżyje, czy też nie. Dał z siebie już wszystko. 
Zresztą starał się zapewniać jej bezpieczeństwo. Pamiętał dokładnie dzień, jakieś trzy lata temu, w którym przestraszył się nie na żarty. Zdarzyło się to podczas finałowej rundy Egzaminu na Chūnina, niedługo po tym, jak opatrzył swoje rany, które zdobył dzięki walce z Naruto. 


Orochimaru rozpoczął pustoszenie Wioski Liścia. Ogromny, trójgłowy wąż niszczył wszystko wokół siebie, jakby budynki były jedynie domkami z kart. Pył unosił się wysoko w górę, a potężne odgłosy walących się ścian brzmiały jak grzmot. Neji, wychodząc razem z Tenten z pomieszczenia, gdzie był opatrywany, szybko użył Byakugana, aby sprawdzić sytuację.
Zdrada wiosek Piasku i Dźwięku wywołała totalny chaos. Konoha zmieniła się w jedno wielkie pole bitwy. 
Czym prędzej popędzili w stronę stadionu, aby poznać więcej szczegółów. Wtedy właśnie zdarzył się pewien incydent. Neji, widząc na trybunach nieprzytomnego dziadka oraz Kibę, czym prędzej podbiegł do nich. 
Inuzuka powiedział, że został zaatakowany, a potem stracił przytomność. Starzec dodał, że Hinatę porwano. Uprowadzili ją ninja z Wioski Chmury, jednej z Pięciu Wielkich Wiosek Ninja, odległej od Konohy o dwa dni drogi marszem. 
Dokładnie pamiętał słowa dziadka, które wtedy wypowiedział:
– Neji, Byakugan to ściśle tajna technika, w ochronie której twój ojciec oddał życie. Nie mogą jej ukraść, gońcie ich! Musisz sprowadzić Hinatę nawet za cenę życia! 
Drgnął ledwo zauważalnie, ale wiedział, że w jego rękach leżały losy klanu.
– Zrozumiałem. 
– Czekaj, Neji, pójdę z tobą! – Uparta Tenten. Martwiła się, było to widać, choć śmiał wątpić, czy o Hinatę. Nie chciał jednak, żeby Tenten mu przeszkadzała. Wystarczyło, że bał się o życie kuzynki – kolejna osoba do pilnowania wcale nie pomagała. 
– To zadanie dla Hyūgi. – Neji przymknął oczy, ściągając usta w wąską linię. 
– Sam sobie nie poradzisz! – sprzeciwiła się dziewczyna. 
– Ja też idę, Hinata to moja przyjaciółka! Poza tym traktujesz ją jak śmiecia. Na pewno nie dasz z siebie wszystkiego! – stwierdził stanowczym, oskarżycielskim tonem Kiba. Cholerny dzieciak, jeszcze on ma zamiar przeszkadzać, pomyślał. Z drugiej strony jego niesamowity zmysł węchu mógł być pomocny, a Tenten kłóciłaby się do czasu uzyskania zgody. Typowa feministka – nie lubiła być dyskryminowana przez mężczyzn. 
– Przestań! – Kunoichi skarciła Inuzukę. Chyba stwierdziła, że przesadził. W sumie to zawsze broniła Nejiego, gdy tylko ktoś go oczerniał. 
Hyūga zastanowił się chwilę, patrząc prosto w oczy chłopaka, który dzielnie wytrzymywał jego wzrok. Przymknął powieki. 
– Możesz ze mną iść, przyda się twój nos. 
Tenten oczywiście nie odpuściła, więc czym prędzej – nie kłócąc się już z nią o to, że może być niebezpiecznie – ruszyli we trójkę w pogoń za porywaczami. Skakali po gałęziach drzew, tak było dużo szybciej. Kiba zmarszczył kilka razy nos, wciągając powietrze. 
– Oddział wroga składa się z dwóch ninja i zmierza prosto przez las – odparł. 
– W tym kierunku znajduje się granica z Krajem Ryżu – zauważył Neji. 
– Więc wybrali najkrótszą drogę do Wioski Chmury – podsumowała dziewczyna. 
– Znamy tylko obszary Kraju Ognia, po przejściu przez granicę będzie gorzej. Musimy ich pokonać na naszym terenie. 
Kiba ma całkowitą rację. Mimo niskiego jeszcze poziomu umiejętności, jest inteligentny i potrafi dobrze określić sytuację, pomyślał Hyūga. 
Akamaru zaczął skomleć.
– Są silniejsi od Chūninów – rzekł Kiba. – Nie będzie łatwo ich pokonać. Można zdobyć przewagę, otaczając ich lub atakując z zaskoczenia. 
Pies Inuzuki szczeknął. 
– Stójcie! 
Skoczyli w pobliskie krzaki, gdzie wylądowali na twardej ziemi. 
– Pułapka? – bardziej stwierdził Neji, niż zapytał. 
– Tutaj cuchnie wrogiem. – Kiba zmarszczył nos, jakby nie chciał wdychać nieprzyjemnego zapachu. 
 W tym momencie grudy błota zaczęły się unosić i formować. Z początku przypominały górki, potem wykształciły się przednie oraz tylne łapy, głowa, uszy, a także ogon. Ninja zostali otoczeni przez watahę wilków o żółtych, przerażających ślepiach. 
– Zastawili pułapki tak, by aktywowała je czakra pościgu. – Neji, używając Byakugana, porządnie zbadał wszystkie szczegóły zasadzki. 
– Mamy tylko jedno wyjście – mruknęła Tenten, wzdychając lekko. Wyjęła gruby zwój z kieszeni spodni i rozłożyła go. – Smocza bomba! 
W tym momencie wielki, ognisty smok wysunął się z pergaminu, uleciał w górę i zanurkował prosto w sforę wilków, powodując wybuch. Ciemna chmura pyłu wzbiła się w powietrze, aż przez moment ciężko było oddychać. 
Brawo, Tenten. 
– Ruszajcie, ja się nimi zajmę. Zatrzymam je na chwilę. – Patrzyła zdeterminowana w stronę powoli formujących się zwierząt. Przeniosła wzrok na kolegów. – Musicie ją ocalić. 
Hyūga miał wrażenie, że nie chodzi tu o Hinatę, tylko jego reputację. 
Chłopcy ruszyli w dalszy pościg. Zastawienie takiej pułapki zajmowało zwykle sporo czasu. To była dla nich pocieszająca myśl – wrogowie nie mogli być daleko. 
– Znalazłem ich! – poinformował Neji. 
Zatrzymali się na gałęzi drzewa. 
– Urządzimy zasadzkę i odbijemy Hinatę. – Ucieszył się Kiba. 
– Zapomnij, to nie zadziała. – Głos starszego chłopaka był nad wyraz spokojny, niemal wyprany z wszelkich emocji i tak bardzo niepasujący do obecnej sytuacji. 
– Więc co proponujesz? 
Kiba cały kipiał ze złości. Odczekał chwilę, a jego towarzysz myślał nad planem. Gdy po minucie nie usłyszał odpowiedzi, rzucił tylko: 
– Nie zatrzymasz mnie! 
A Neji poczuł ukłucie zazdrości w sercu. Zazdrości spowodowanej tym, że nie potrafił przejmować się losem własnej kuzynki, choć powinna być bliższa właśnie jemu. Traktował ją jedynie formalnie, a jednak coś ciągnęło go, aby jej pomóc. Przypuszczał, że to poczucie obowiązku i odpowiedzialności, a także obietnica dana dziadkowi. 
Inuzuka ruszył przed siebie, skacząc na kolejną gałąź, ale Hyūga dogonił go, złapał za ramię i zatrzymał. 
– Mam pomysł. 

*

Jeden z mężczyzn zbliżał się do Hinaty, ona zaś musiała tylko udawać nieprzytomną, bo po chwili uderzyła porywacza. W tym momencie Kiba wykonał jedną ze swoich technik i stanął między przyjaciółką a napastnikami. Po wymianie między nimi zdań rzucił zasłonę dymną, po czym uciekł razem z Hinatą. Niestety, mężczyźni z Wioski Chmury ruszyli w pogoń za nimi. 
Nie wiedzieli jednak, że Kiba z Nejim także zastawili pułapkę. 
Nastąpił wybuch i wśród wielkiej chmury dymu przeciwnicy mogli ujrzeć Kibę, który przytulił Hinatę do piersi, jakby była najdroższym skarbem, i razem z nią przeturlał się kilka metrów po ziemi. Zaczęli się śmiać, że Genini są zbyt słabi. Jeden z Chmury skoczył z zamiarem zaatakowania Kiby. Bardzo się zdziwił, gdy młody chłopak zablokował cios, by po tym użyć Delikatnej Pięści. Po pokonaniu przez Genina pierwszego przeciwnika drugi rozumiał, że tak naprawdę to Neji podszył się pod kolegę. Kojarzył Hyūgę z egzaminu na Chūnina. Gdy Kiba chciał uciec z Hinatą, znajdując się nadal wewnątrz zasłony dymnej, Neji szybko pojawił się obok z pniem drzewa, który wcześniej został przetransformowany w kopię Hinaty. Przeciwnicy ruszyli za Hyūgą. On zaś, zmieniając wygląd, użył podstępu, żeby podeszli bliżej. Udało się. 
Niestety, przeciwnik użył stylu ziemi: błotnej fali, na szczycie której stanął. Jej odgałęzieniami sprytnie atakował Genina. W pewnym momencie prawa noga ugrzęzła Nejiemu w ziemi, a z lewej strony pojawił się wróg. Młody chłopak uderzył w niego, ale zablokował mu ręce. Okazał się być klonem uformowanym z gliny. Oryginał stanął przed chłopakiem. 
– To koniec. Użytkownik taijutsu, który ma unieruchomione ręce i nogi, jest jak ptak w klatce. 
Neji zacisnął mocniej zęby i przymknął powieki.
– Mimo że tak bardzo nienawidzisz głównej gałęzi, zakończysz swój żywot, ratując jej członka. Przeznaczenie nieźle z ciebie zakpiło – zadrwił porywacz. 
Słowa mężczyzny uderzyły w Hyūgę i po raz kolejny poczuł ucisk w sercu. Po prostu miał cholerne wrażenie, że przeciwnik kłamał. 
– Nikt mnie do tego nie zmuszał. – Otworzył oczy, wpatrując się w ninję z Chmury, a słowa dały upust prawdziwym emocjom kumulującym się głęboko w sercu Genina, do których nie chciał się przyznać. – Sam chciałem ją uratować! 
– To nic nie zmienia, bo i tak tutaj zginiesz. – Kpiący uśmieszek zakwitł na twarzy mężczyzny, a po chwili użył techniki Błotnej Igły. Cała masa ziemi, na której stał shinobi, uformowała się w ostry czubek i ruszyła z zawrotną prędkością w stronę Nejiego. Myślał, że to koniec. Przymknął oczy, zacisnął zęby. Może jednak będzie mniej boleć. W ostatniej chwili ktoś się przede nim pojawił i zastosował technikę Wiru, niszcząc słup błota. 
– Przepraszam za spóźnienie – rzekł spokojnym głosem Hiashi. 
Porywacz doznał szoku, odwrócił się i próbował uciec, lecz ojciec Hinaty użył Wietrznej Dłoni, dzięki czemu pęd powietrza o dużym ciśnieniu trafił we wroga, który upadł na ziemię nieprzytomny. 
– Zasłużył sobie. – Hiashi przymknął oczy. 
Neji otrząsnął się z pierwszego szoku, po czym zwrócił do starszego członka klanu:
– Dlaczego pan tutaj przyszedł? Co z Hinatą? 
– Starszy mi wszystko powiedział. Kō poszedł do mojej córki. Po drodze spotkaliśmy też waszą przyjaciółkę, która dotarła tutaj razem z nami. 
– Rozumiem. – Miał nadzieję, że Hiashi tego nie zauważył, ale w jego głosie dało się wyczuć nutkę ulgi. Po chwili jednak wpadło mu do głowy kolejne pytanie. – Dlaczego pan opuścił pole bitwy i przybył nas ratować? 
– Hinata jest moją najdroższą córką. A ty jesteś wspomnieniem po ukochanym bracie. 


Drugi raz tamtego dnia wuj aż tak go zadziwił. Najpierw opowiedział mu o jego ojcu, a potem przyznał, że on i Hinata są dla niego ważni. Choć jego słowa wydawały się szczere, w większości sytuacji nie przekładały się na czyny. W tamtym momencie bezgranicznie mu uwierzył. Teraz miał wątpliwości co do jego decyzji i poglądów. 


Gdy wrócili do reszty, wszyscy natychmiast podeszli do Nejiego. Tenten zapewniła, że są cali, Kiba przeprosił za wcześniejsze zachowanie, a młody Hyūga od razu zrozumiał, że chodzi o oskarżenie, że Hinata nic dla niego nie znaczy. 
Porywacze z Chmury zostali złapani. Okazało się, że działali bez wiedzy władz swojej wioski, więc udało się załatwić sprawę bez wszczynania konfliktu. 
– Przepraszam, Neji, to wszystko przeze mnie – usłyszał cichy szept zza pleców Tenten i Kiby. Odsunęli się, a Neji stanął oko w oko z kuzynką. Wlepiła wzrok w ziemię, zaś w jej oczach ujrzał łzy. 
– Spójrz na mnie, Hinata – odparł. 
Wykonała prośbę z lekkim strachem, jakby czekając na naganę. 
– Nie masz za co przepraszać. 
Nieco się rozpogodziła, stała się pewniejsza. 
– Mimo że nie znałem prawdy o moim ojcu, winiłem za wszystko główną gałąź rodu. Narzekałem na swój okropny los i myślałem, że tylko mnie spotyka takie cierpienie. 
Przywołując w myślach obraz Naruto, ponownie tego dnia przymknął powieki. Głos miał cichy, lecz tak pewny i pełny poczucia winy, że sam się zdziwił. 
– Jednak podczas tamtej walki on powiedział mi, że ty cierpiałaś dokładnie tak samo jak ja. Mimo tego starałaś się ze wszystkich sił zostać zaakceptowana. Nidy tego nie dostrzegałem. On pokazał mi, jak samolubny byłem. 
– Naruto? – domyśliła się Hinata. 
– Uzumaki Naruto jest fascynującym ninją. 


To był ten moment, gdy Neji i Hinata zaczęli nawiązywać więź, która z czasem przerodziła się w naprawdę silną przyjaźń. Wtedy właśnie chłopak nauczył się, że egoizm i hipokryzja nie prowadzą do radości. 
Zacisnął mocniej pięści, po czym aktywował swojego Byakugana. Obserwował poruszające się po pomieszczeniu postacie w białych ubraniach, które pospiesznie i nerwowo wykonywały polecenia Ślimaczej Księżniczki. 
– Powinieneś iść do domu i odpocząć. – Usłyszał znajomy głos. 
Starszy od niego o kilka lat mężczyzna podszedł i położył mu rękę na ramieniu. Jego twarz nie ukazywała żadnych emocji, jakby schował wszystkie uczucia pod maską. 
Przez chwilę panowała cisza, którą wreszcie przerwał Neji. 
– Gdybym stąd odszedł, to tak, jakbym ją porzucił. Czuję, że muszę tu zostać, że beze mnie na pewno nic się nie uda. 
W tym momencie spojrzenia Hiashiego i jego siostrzeńca spotkały się, a młodzieniec po raz pierwszy od dawna ujrzał w tych ponurych oczach nutkę współczucia, czułości i wdzięczności. Hiashi również się martwił, przecież Hinata była jego córką. 
– Dziękuję za opiekę nad nią, za twoją wytrwałość i wsparcie, Neji. 
Chłopak bardzo się zdziwił, słysząc te słowa z ust wuja, który przecież zabronił im razem nawet trenować. 

~*~

Tsunade otarła rękawem pot spływający jej po czole i zaczęła mieszać gorączkowo składniki. Miała nadzieję, że wszystko się powiedzie. Została tylko godzina, więc w razie pomyłki nie mieliby czasu powtarzać przygotowywania odtrutki razem z nowym jej opracowaniem. Musiała zaufać instynktowi i informacjom Shikamaru oraz własnym badaniom. W tym momencie dziękowała losowi, że zgodziła się, aby to Temari była łącznikiem między Konohą a Piaskiem. 


Ktoś zapukał do drzwi jej gabinetu. Zdziwiła się, gdyż było już dość późno i mało kto mógłby o tej porze przychodzić z wizytą do Hokage. Musiało stać się coś złego. 
– Wejść – odparła oficjalnym tonem, prostując plecy i opierając się wygodnie na krześle. Złączyła palce, czekając na przybysza. 
– Dobry wieczór, pani Tsunade. Choć w sumie to jest już noc. 
Shikamaru stanął w drzwiach trochę niepewnie, po czym przekroczył ich próg i zbliżył się do biurka. Hokage rozluźniła się. 
– Coś pilnego cię sprowadza? Powinieneś teraz spać, rano masz odebrać razem z Temari papiery, które musi dostarczyć do Kazekage. 
– Właśnie, chodzi tu o Temari... – zaczął Nara, nie wiedząc, jak ubrać to wszystko w słowa, nie pokazując koleżanki od złej strony. 
Ślimacza Księżniczka chyba źle zrozumiała aluzję mężczyzny, gdyż zrobiła maślane oczy, wyszczerzyła zęby i oparła głowę na dłoni, podpierając się łokciem o biurko. 
– Ależ mój drogi, ja też byłam w twoim wieku i przeżywałam pierwsze miłości, nic nie szkodzi, że pochodzicie z innych wiosek i czasami razem pracujecie. Zgadzam się na wasz związek, macie moje błogosławieństwo. 
– Tsunade! Pani chyba się pomyliła! Wcale nie o to mi chodzi... To znaczy, bo ona jest bardzo miła, ale wredna... Ale wcale nie o tym chciałem mówić! – Chłopak widocznie się zmieszał i zaczął lekko jąkać, a na twarzy Hokage rozkwitł jeszcze szerszy uśmiech. 
– Nie musicie się ukrywać, i tak wszyscy to wiedzą. No, więc o co chodzi? – zapytała. Zaczęła przeglądać papiery, udając, że go słucha. 
Chūnin jedynie westchnął. Podejrzewał, że pusta butelka po sake stojąca pod biurkiem wcale nie znalazła się tam przypadkiem i miała wpływ na zachowanie jego szefowej. Potwierdzały to ogromne rumieńce na gładkiej twarzy. 
– O lekarstwo dla Hinaty. 
Sanninka momentalnie zdrętwiała, jakby oprzytomniała. Machnęła ręką, aby kontynuował i wlepiła w niego wzrok. 
– Temari twierdzi, że widziała podobne objawy zatrucia u siebie w wiosce. Jedna osoba przeżyła, reszta zmarła, zanim lekarze zdążyli opracować odtrutkę. Myślę, że to podejrzane, polecam pani wysłać jastrzębia z wiadomością do Piasku. Może potrafią pomóc w tej sprawie, bo z tego, co wiem, nie mamy jeszcze nawet listy składników. 


Tsunade oczywiście zrobiła własną listę składników, ale przeczucie mówiło jej, że coś było nie tak. Wtedy wysłała list do Suny, a oni odesłali wiadomość. Shikamaru miał rację. Objawy i reakcje pacjenta okazały się niemal identyczne, a opracowany przez różnych medyków skład odtrutki prawie taki sam. Kobieta miała nadzieję,  że im się uda. 
Temari ma szczęście, ten chłopak jest mistrzem logicznego myślenia. 
Kobieta uśmiechnęła się sama do siebie, ponownie ocierając pot. Od dawna widziała, jak ta dwójka patrzy na siebie. Po minucie przekazała miseczkę Shizune, która dodała kolejne składniki i pół szklanki oliwy magnezowej. 
Wtedy drzwi się otworzyły i wbiegła młoda dziewczyna. 
– Sakura! Coś się stało? – zapytała Tsunade. 
– Hinata, ona dostała kolejnego ataku, ten jest o wiele gorszy! Jej ciała nie da się kontrolować, rzuca się po łóżku, medycy próbują ją uspokoić. Nadchodzi ostatnia faza, długo nie wytrzyma... 
– Przenieście ją na OIOM – rozkazała Ślimacza Księżniczka. – Cały czas nadzorujcie jej funkcje życiowe! Shizune, idziesz z Sakurą. Ja zaraz skończę robić odtrutkę. 
Według rozkazu Hokage wszyscy zaczęli, jeśli to w ogóle możliwe, jeszcze sprawniej pracować. Shizune, wybiegając z sali, natknęła się na Nejiego. Był roztrzęsiony i zaniepokojony, dziewczyna nigdy nie widziała go w takim stanie. Złapał ją za ramiona i lekko potrząsnął. 
– Co się z nią dzieje?! Coś jest nie tak, widzę to dzięki Byakuganowi. 
Przestraszyła się. Wiedziała, że jest silny. Miała go zawsze za rozsądnego. Niby wyglądał na opanowanego, lecz widziała płonący ból w jego oczach. Gdy otrząsnęła się z szoku, odparła: 
– Lek za chwilę będzie gotowy. Hinata ma kolejny atak. To normalne przy krążeniu trucizny we krwi. Wszystko będzie dobrze, a teraz opamiętaj się, Neji! Uratujemy ją! – wrzasnęła. Przytuliła się do młodszego chłopaka, ale on nie był w stanie odwzajemnić gestu. Opanował się, lecz po prostu stał i pozwalał się obejmować. 
– Shizune, musimy iść! – krzyknęła Sakura z końca korytarza, a jej koleżanka zostawiła młodego Hyūgę i popędziła przed siebie. 
Po spotkaniu z kuzynem Hinaty nie mogła się uspokoić. Nie chciała uwierzyć, że chłopak się tak zachowywał, że tak świetny ninja stracił panowanie nad sobą. 
Co się z nim ostatnio dzieje? 
Shizune razem z resztą medyków stanęła nad ciałem Hyūgi. Część z nich trzymało pacjentkę, reszta wyciągnęła nad nią ręce i poprzez przepływ czakry uspokajali ją, jednocześnie próbując spowolnić chorobę. Po kilku minutach męki przybiegła sama Hokage. 
– Odsunąć się, zostają tylko trzymający ją medycy i Sakura manipulująca czakrą! – Hokage podeszła ze strzykawką, w której błyszczał złoty płyn. 
– Pani Tsunade, ciśnienie spada! – krzyknęła jedna z kobiet, a charakterystyczne pikanie oznaczające rytm bicia serca zwolniło. 
Oby ona to przeżyła, jej ciało jest delikatne, a odtrutka może zniszczyć część komórek. Błagam, wytrzymaj!, myślała Shizune.
Wbicie się w skórę w odpowiednim miejscu nie było takie proste z powodu rzucającej się w ataku dziewczyny. Mieli jedną szansę. Ślimacza Księżniczka skoncentrowała się, złapała za rękę Hinaty, po czym wbiła igłę w jej żyłę. 
Pacjentka nagle uspokoiła się. Chwilę później zaczęła się strasznie pocić, jej twarz stała się czerwona, a oddech coraz płytszy. 
W tym momencie drzwi otworzyły się z hukiem i wpadł zdenerwowany Neji, a za nim Kiba, który musiał najwyraźniej dowiedzieć się o całej sytuacji. Stojący w progu Hyūga chciał właśnie coś powiedzieć, ale nie zdążył. 
Ciało Hinaty wygięło się w łuk, widać było jej odznaczające się żyły, a z gardła wyrwał się okropny wrzask. Już po chwili opadła bezwładnie na łóżko, kompletnie blada. Na monitorze funkcji życiowych pojawiła się prosta linia i wszyscy usłyszeli charakterystyczny, długi, jednostajny dźwięk. 

~*~


10 komentarzy:

  1. Jupi, rozdział, rozdział, rozdział :D. Nawet sobie nie wyobrażasz z jak wielkim uśmiechem zaczęłam go czytać. Czytając koniec moja twarz wyrażała tzw. "Krzyk". Jak mogłaś zakończyć w takim momencie? Jak? Mam nadzieję że szybko dodasz nexta bo jestem nieobliczalna. Biedna Hinacia i Neji. Ona na pewno nie umrze. Nie ma przebacz. Prędzej Naruto będzie geniuszem ( co by było straszne ). Hmmmm jak już wcześniej wspomniałam czekam na next. A więc łap wenę i jej nie puszczaj ( nie daj się zołzie uwolnić XD ). Powodzenia w pisaniu.
    Nati-chan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :3 No mam nadzieję, że uda mi się kolejny dodać dość szybko :)

      Usuń
  2. Dlaczego wszyscy kończą w takich momentach? No proszę Was, to serio boli ;v
    Dobra, wyżaliłam się, wystarczy xD
    Sooł, Hinata umiera. No okej, okej, opowiadanie NejiHina, laska umiera, wszystko idzie w dobrą stronę xD
    Nie no, wiem, że przeżyje (znaczy mam nadzieję ;p)
    Chyba, że masz zamiar zabić ich oboje i opowiadać o ich historii w niebie, między aniołkami i takimi innymi ^^ Szczerze mówiąc, to byłoby zupełnie inne, i w pewnym sensie fajne.
    Dobra, koniec z teoriami.
    Kiedy wkracza Kakashi?? I kiedy będzie rozmowa KakashixShizune?
    Ojjj, czuję, że to będzie niezły dyyyym B)
    Next
    Czy będzie wojna NejixNaruto o Hinatkę? Jeśli będzie to jeden z nich chyba tego nie przeżyje ;v Chyba, że Naruciakowi przejdzie i Neji będzie miał Hinę tylko dla siebie ;3
    I ostatnie pytanie, czy będzie SasuSaku?? Dobra, przyznaję się, jako wielka fanka SS ( i przyszła żona Sasuke (i Kiby xDD( i jeszcze paru osób xD))) jestem ciekawa czy wielki pan Uchiha wkroczy?
    To by było na tyle. To, że cudnie piszesz to wiesz, a to, że mam dużo pytań to też wiesz.
    Nie zostaje mi nic innego, jak życzyć ci multum weny i jeszcze więcej czasu ;3
    Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zawsze mogę Hinatę uśmiercić i opisywać ból Nejiego po jej stracie ;_; Wylądowanie Hinaty w szpitalu jest bardzo ważne dla dalszej akcji z Naruto i Nejim, zobaczysz. :) Sasuke na razie nie będzie, dopiero za kilka rozdziałów, bo będę starała się przewijać w tle wydarzenia z anime, całą walkę z Akatsuki. Oczywiście nie opiszę wszystkiego dokładnie, lecz będą się przeplatać informacje na temat tego, co się w danej chwili dzieje. Planuję napisać sporo rozdziałów, choć u mnie szybkość dodawania graniczy z cudem, gdyz czas mi nie pozwala na częste wrzucanie rozdziałów. A szczególnie szkoła, teraz będę miała trochę mniej czasu przez kolejne dwa lata, bo wkrótce maturka, ale postaram się pisać mimo wszystko :D

      Usuń
  3. Nie! Hinata nie może nie żyć. Co to to nie. Musi wyzdrowieć. I wyzdrowieje, prawda? Chyba, że teraz umarła, a za parę rozdziałów ożyje czy coś. Wtedy będzie OK. A jak nie to też będzie OK, jakoś się pogodzę z jej odejściem.
    Shikamaru taki słodki. Temari wredna? On i tak ją kocha. A ona jego na pewno. Och ci zakochani :D
    Smutno mi, gdy Neji'emu jest smutno. Ale to cudowne, jak w 3 lata można o 180 stopni zmienić swoje zachowanie, poglądy czy jak to nazwać. A Neji tak się zmienił. I ta troska o Hinatę jest urocza. I mam nadzieję, że jest to tylko braterska troska, wzmocniona tymi przykrościami które kiedyś wyrządził on Hinacie. A nie jakaś miłość (te moje czarne myśli...). Znaczy braterska to w porządku, jak najbardziej. Ale co byś nie wymyśliła dalej, i tak przeczytam. I pewnie mi się spodoba.
    Teraz pozostaje mi tylko życzyć weny, duuuuuuużo bardzo. Aby jak najszybciej pojawił się nowy rozdział.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, najbardziej boli mnie to, że chyba nie umiem do końca oddać tej przemiany Nejiego :P Muszę wplatać wspomnienia, żeby pokazać, że to nie było tak z dnia na dzień, tylko stopniowo i pod wpływem wydarzeń. Mam nadzieję, że wyjdzie w miarę naturalnie :p Pokazałam we wspomnieniu ich walki, jak nienawidził Hinaty, a potem, w tym rozdziale, jak na początku nie był pewny tego, co robi, a potem przekonał się, że jednak nie ma żalu do trzonu rodu, oczywiście po tym, jak Hiashi mu wszystko wyjaśnił i Neji przeczytał list od ojca.
      Wydaje mi się, że pokazuję, że zależy mu na niej z powodu przywiązania i przyjaźni :P Zresztą on dobrze wie, że Hinata szaleje za Naruto. Wszystko się rozwinie z czasem, jeszcze czeka ich wielka tajemnica do rozwiązania :P
      Dziękuję za komentarz! Również serdecznie pozdrawiam :P

      Usuń
  4. Czołem :>
    Kiedy można spodziewać się następnego rozdziału??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez ostatnie dni nie miałam neta, we wrześniu obiecuję rozdział! Mam napisane 20%, a poprzednie czekają jeszcze na zbetowanie, także powoli wszystko sobie poogarniam. ;)

      Usuń
  5. Hej, kiedy kolejny rozdzial ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trakcie pisania. Niestety, nie mam pojęcia kiedy dokładnie się pojawi. Chciałabym dodać go we wrześniu, ale mogę się nie wyrobić ;C Przez dwa tygodnie nie miałam internetów, ale coś tam skrobnęłam w wordzie.

      Usuń

Niah | Akinese | Credits: X, X