3/02/2016

VIII. Prawda

„Więc nie będę spał tej nocy
Z tymi przekrwionymi oczami
Podczas gdy te ściany 
otaczają mnie historią naszego życia”.
– Three Days Grace


– Hinata! – Po sali rozległ się przeraźliwy krzyk. – Cholera jasna, Hinata! 
– Stary, daj spokój, ogarnij się! – Kiba zacisnął dłoń na ramieniu Nejiego, w którego wstąpiła furia. Jego oczy stały się dziwne; brakowało im tego blasku, tej bystrości, inteligencji. Ukazywały jedynie pustkę. Cały się trząsł, a na jego czole widoczna była pulsująca żyłka. 
Medycy natychmiast podjęli próbę reanimacji. Hyūga dał za wygraną, lecz wyrwał się młodszemu koledze. Stał obok Kiby w drzwiach, nie chcąc przeszkadzać.
– Nie waż się umierać – szepnął. Był w szoku. 
– Neji, wyjdźmy stąd! – powiedział Kiba, patrząc ze zrezygnowaniem na chłopaka. – Tak jej nie pomożesz. 
– Wiem. Ale nigdy bym sobie nie wybaczył, gdybym ją teraz opuścił – rzekł, a głos mu się stopniowo załamywał. 
Nie mógłby się z tym pogodzić. Nie wyobrażał sobie, w jaki sposób potoczyłby się jego los bez tej dziewczyny. Ona wyrwała go z pułapki, w której tkwił przez lata. Odosobniony, zdany jedynie na siebie i własne sumienie, podpowiadające, jak bardzo powinien nienawidzić swojego rodu. Zabrali mu wszystko: ojca, którego podziwiał, matkę, którą w pewien sposób kochał, choć słabo ją pamiętał, gdyż lekarze nie zdołali jej uleczyć. Po czym zmuszono go do ochrony trzonu, wbrew jego woli. Za to nienawidził ich całym sercem, a najbardziej wuja oraz jego najstarszej córki. Wiedział, że jeśli Hinata stanie się głową rodu, cała siła i duma, którą szczycił się jego klan, przepadnie na zawsze. Pech – a może szczęście? – chciał, że to właśnie ona otworzyła mu oczy, pozwoliła na to, aby Neji komuś wreszcie zaufał. 
Gdy uświadomił sobie, że za kilka sekund może to wszystko stracić, poczuł, jak jego świat, który tak starannie budował od podstaw przez ostatnie dwa lata, pada niczym domek z kart. Jak złocisty liść, który odrywa się jesienią od drzewa, aby uschnąć w samotności na wypłowiałej od słońca trawie. 
Zacisnął palce na framudze. Przetarł rękawem mokrą twarz od potu i łez. 
Drżał. 
– Pani Tsunade! – krzyknęła Sakura, gdy zauważyła, jak Hinata mruży lekko kąciki oczu. W tym samym czasie Neji szybko wciągnął powietrze, a jego serce przyspieszyło jeszcze bardziej. 
Shizune podbiegła do Hinaty i złapała ją za nadgarstek. Pod palcami poczuła delikatne uderzenie, potem następne, kolejne, aż zaczęły powtarzać się dość systematycznie, zwiększając tempo. 
Monitor funkcji życiowych przestał wydawać jednostajny dźwięk, po sali rozeszło się pikanie. Wszyscy zastygli na moment, po czym odetchnęli głęboko z widocznym wyrazem ulgi na twarzy. Inuzuka osunął się po framudze drzwi na podłogę z wyrazem ulgi. 
– Neji, Kiba, nie powinniście tu wchodzić – powiedziała Tsunade poważnym tonem, lecz gdy chłopak na nią spojrzał, zauważył szeroki uśmiech i błysk w oczach, które musiały zwiastować koniec najgorszego. Sakura nadal manipulowała czakrą, a do pomocy zawołała jeszcze dwójkę medyków. Musieli się upewnić, że wszystko zostało unormowane. 
– Pani Tsunade, co teraz? – zapytała jedna z kobiet. 
– Zostają tylko ci, którzy emitują czakrę i osoby odpowiedzialne za testy w laboratorium. Trzeba zbadać krew Hinaty, żeby się upewnić, że odtrutka działa. Miejmy nadzieję, że całkowicie powstrzymała zakażenie i nie będzie nawrotów. Proszę też o dokładne określenie, kiedy będzie możliwa operacja. Trzeba ją wykonać jak najszybciej, najlepiej z samego rana! Shizune, idziesz ze mną! Sprowadź prędko Kakashiego! 
Hokage, jej pomocnica i część medyków opuścili pomieszczenie, reszta natychmiast wzięła się do pracy. Neji stał jeszcze w progu i wpatrywał się w Hinatę, której właśnie zakładano kroplówkę. Sakura starła pot z jej czoła. Kąciki ust Nejiego zadrgały, gdy zauważył unoszącą się delikatnie klatkę piersiową nieprzytomnej. 
– Neji, chyba nie powinniśmy na razie przeszkadzać. Skoro już jest wszystko dobrze... – Jōnin całkowicie zapomniał, że przyszedł tu razem z towarzyszem. Teraz Inuzuka siedział przy drzwiach oparty o ścianę i z rozłożonymi nogami. Właśnie poprawił włosy opadające mu na czoło. 
– Masz rację – odrzekł, po czym odwrócił się w stronę wyjścia. – Opiekuj się nią, Sakura – rzucił, pomógł koledze wstać, a następnie wyszli. 
– Odpocznij, Neji. Idź do domu, zjedz coś i się prześpij. Ostatnio jesteś wyczerpany. 
– Przynajmniej jestem już spokojniejszy. Ale zmęczenie daje o sobie znać. Pójdę się przespać, jest środek nocy. – Ziewnął i potarł twarz dłonią. 

~*~

– Kakashi, mamy nowe wieści. Trucizna, która krążyła w żyłach Hinaty pochodziła od Orochimaru. Jest jednak podejrzenie, że to nie on stworzył przepis. Dzięki Temari okazało się, że od bardzo podobnej trutki ginęli kiedyś mieszkańcy Wioski Piasku, lecz tylko silniejsi ninja. Śledztwo dowiodło, że to dzieło Sasoriego. Jak wiadomo, w przygotowywaniu trucizn był świetny, nic więc dziwnego, że tak ciężko o odtrutkę. Pytanie tylko, skąd Orochimaru uzyskał przepis? 
Kakashi stał za oparciem krzesła z jedną ręką na biodrze i wysłuchiwał wyjaśnień Tsunade. Ta sprawa wydawała się coraz bardziej absurdalna. Czyżby Orochimaru zjednoczył się z Sasorim tuż przed jego śmiercią? 
Nie, niemożliwe.  
– Pani Tsunade, myślę, że to może mieć związek z tym, że Kabuto był szpiegiem Sasoriego. – Shizune nalała wody dla świnki Tonton i podeszła do biurka. 
– Nie ma pewności. Najprawdopodobniej właśnie Sasori był twórcą, w takim razie, jeśli Kabuto wykradłby przepis, mógł go nieco zmodyfikować i rozpowszechnić wśród swoich ludzi. Taki rodzaj tego świństwa cechuje Sasoriego. Ofiara długo cierpi, zanim zejdzie na tamten świat. Okazało się to dla Hinaty zbawieniem, dzięki temu nie została od razu zabita. No i oczywiście dostała bardzo mocne leki znieczulające. Gdyby nie one, już dawno umarłaby z bólu. 
– To cud, że udało się ją uratować – mruknął Kakashi, po czym skrzyżował ręce na piersi. – Ale czemu mnie sprowadziłaś? Chyba nie po to, żeby mi o tym powiedzieć, prawda? 
– Nie, masz rację. Chciałabym, abyś zbadał tę sprawę. Musimy mieć pewność, że Kabuto skradł przepis Sasoriemu, masz więc zdobyć jak najwięcej informacji i przeszukać miejsca, w których nasz podejrzany często przebywał. Wiem, że ta misja może zająć nawet kilka tygodni, lecz nie mamy wyboru. Musimy wiedzieć, jakie powiązania ma Akatsuki z Orochimaru. 
– Oczywiście – powiedział, a gdy zauważył skinienie ręki Tsunade, odwrócił się. – Shizune, mogę cię prosić na słówko? 
Wyszli oboje z sali i zamknęli za sobą drzwi. 
– Moglibyśmy się spotkać? Chciałbym z tobą porozmawiać. Nie zajmę dużo czasu. 
– Jasne. Gdzie i o której? – spytała, unikając jego wzroku. 
– Jak najszybciej. Jest dość późno, czwarta nad ranem, ale chciałbym... 
– Skończę porządkować dokumenty i zbieram się do domu. Za godzinę u mnie? – zaproponowała, próbując ukryć zdenerwowanie. 
– Jasne. – Odwrócił się i odszedł. Patrzyła za nim jeszcze przez moment. 
Muszę ci wreszcie powiedzieć, Kakashi. 

~*~

Tsunade odstawiła teczkę na półkę, podeszła do biurka i ciężko opadła na krzesło obok. Westchnęła. 
Udało się, naprawdę się udało! 
Była dumna z siebie, Shizune, Sakury i całego zespołu medycznego. Wykazali się precyzją, umiejętnością opanowania nagłej, trudnej sytuacji i przede wszystkim zimną krwią. Wiedziała, że teraz nie dostanie wyników badań, jednak poleciła jednej z pielęgniarek, aby obudziła ją, gdy tylko wszystko okaże się jasne. 
Przetarła zmęczone oczy, po czym zaczęła przeglądać papiery leżące na biurku. Zapisała to i owo w notesie. 
No, na dziś starczy wrażeń. Najwyższy czas się przespać. Muszę być skupiona podczas przeprowadzania operacji.
W tym momencie usłyszała pukanie do drzwi. Zdziwiła się, kto mógł chcieć odwiedzić ją w środku nocy. Po chwili do gabinetu wszedł Hiashi. 
– Witam – odparł, po czym skłonił się lekko. 
Tsunade skinęła głową i wskazała dłonią krzesło naprzeciwko. 
– Byłem pod salą przez cały czas trwania zabiegu. Dziękuję, że uratowaliście moją córkę. Od razu przepraszam za zachowanie Nejiego. – Ponownie się skłonił. – Kiedy odbędzie się operacja? 
– Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy. Aktualnie czekamy na wyniki badań krwi, a następnie ocenimy, kiedy będzie możliwy zabieg. Myślę, że najgorsze już za nami, więc może pan odetchnąć spokojnie. – Złożyła dłonie i oparła łokcie na blacie. 
– Oczywiście. Proszę mnie poinformować, gdy tylko będzie coś wiadomo – odparł formalnym tonem. Był poważny. Widziała w jego oczach zmartwienie, choć twarz nie pokazywała żadnych emocji. 
– Co z Hanabi? Jak się trzyma? – zapytała, przypominając sobie, że dziewczynka chciała odwiedzić siostrę, ale wtedy Neji został wysłany na misję, a Kiba miał ją odprowadzić do domu. 
– Daje sobie radę, jest silna. W tym momencie śpi. Rano poinformuję ją z grubsza o stanie Hinaty. – Zamilkł.
Tsunade wydawało się, że chciał jeszcze coś powiedzieć, lecz chyba zrezygnował. 
– Jest późno, ja już pójdę. – Hiashi wstał, pożegnał się i wyszedł. 
Kobieta przyznała mężczyźnie rację – niedługo wstanie słońce, a ona wciąż była na nogach. Postanowiła opuścić gabinet i choć trochę się przespać. 

~*~

Kakashi nie wiedział, czego miał się spodziewać. Żywił nadzieję, że zastanie Shizune w dobrym humorze, szczególnie po tym, jak zespół medyczny uratował życie Hinaty. Miał świadomość, że medyczka mogła być zmęczona, ale przed południem musiał ruszać w drogę, aby jak najszybciej wypełnić misję, która mogła zająć sporo czasu. Dlatego właśnie chciał mieć to już za sobą. 
Przypomniał sobie awanturę sprzed trzech dni, niedługo po trafieniu Hinaty do szpitala. Poprosił Shizune, by wzięła urlop i wyruszyła z nim gdzieś, aby odpocząć. Potrzebowała tego. Powiedziała, że się zastanowi i, choć jeszcze nie dała odpowiedzi, miał nadzieję, że dzisiaj ją uzyska. 
To ostatnia szansa. Jeśli teraz się nie zgodzi, nie będzie do czego wracać. 
Miał problem. Poważny problem. Od dawna czuł coś do Shizune, a los chciał, by ich drogi zaczęły się przeplatać. Niestety, pewnego wieczoru, bez słowa wyjaśnienia, kobieta stwierdziła, że nie powinni się spotykać. Że to wszystko jest bez sensu. Od tamtej pory, zamiast utrzymywać normalny kontakt, unikała go. Kłócili się o bzdury, nie mogli odważyć na szczerą rozmowę. W związku z ostatnimi wydarzeniami, nie mieli nawet czasu na spotkanie. Kakashi był przecież w szpitalu po walce z Deidarą, a Shizune pomagała Tsunade przy Hinacie. 
Teraz miał ostatnią szansę. 
Będąc w Dolinie Wiecznego Krzyku, zdecydował. 
Wsunął zmarznięte od zimnego wiatru dłonie do kieszeni skórzanej kurtki, po czym skręcił w dość wąską uliczkę, aby dotrzeć na skróty do celu. Gdy poczuł mocniejszy podmuch, po jego plecach przebiegł dreszcz. Otulił się ramionami i dosunął suwak kurtki. Rozejrzał się po okolicy – wszędzie było ciemno, w żadnym oknie nie dostrzegał najmniejszej łuny światła. Skierował się w prawo, wychodząc na oświetloną latarniami ulicę. Puste ławki, głuchy łoskot tabliczek sklepowych oraz drzewa szeleszczące liśćmi tworzyły dość ponurą atmosferę. 
Nagle drogę przebiegł mu czarny kot. Kakashi z reguły nie był przesądny, więc nie wierzył w szczęście. Nawet nie obejrzał się za zwierzakiem, który miauknął przeciągle i zniknął wśród stojących w jednej ze ślepych uliczek śmietników. 
Westchnął. 
Zatrzymał się przed furtką niewielkiego, otynkowanego, piętrowego domku z dwuspadowym dachem. Omiótł wzrokiem ogródek, który wyraźnie potrzebował czyjejś uwagi. Trawa sięgała niemal do kostek, a równe grządki z kolorowymi aksamitkami poprzetykane były zielem. 
Kakashi nacisnął klamkę i otworzył furtkę, która cicho zaskrzypiała. Ruszył chodnikiem w stronę drzwi, zapukał. Po chwili otworzyła mu nieumalowana, z podpuchniętymi oczami, ubrana w szlafrok kobieta. 
– Mogę wejść? – zapytał. 
– Jasne. – Otworzyła szerzej drzwi, przepuszczając mężczyznę. – Herbaty? 
– Poproszę – rzekł, po czym rozsiadł się na kanapie w niewielkim salonie. 
Shizune wróciła po paru minutach z dwoma parującymi kubkami. Podała Kakashiemu herbatę i usiadła na miękkim fotelu. 
Rozejrzał się po pokoju. Wiele się tu nie zmieniło od jego ostatniej wizyty, a minęły prawie dwa miesiące. Ściany nadal pokrywała pomarańczowa tapeta, kominek, w którym nie palił się tym razem ogień, ozdabiały zakurzone ramki ze zdjęciami, a na stoliku pośrodku pomieszczenia stał wazon z uschniętymi kwiatami. To od niego je dostała. 
– Chyba chciałeś o czymś porozmawiać? – zapytała, nie spuszczając wzroku z plasterka cytryny, pływającego przy powierzchni herbaty. 
– Tak. Jesteś zmęczona, ja muszę wkrótce wyruszać na dość długą misję, więc myślę, że to ostatnia okazja, byśmy porozmawiali. 
– O czym? – Odważyła się przenieść spojrzenie na niego. Ścisnęła usta w cienką linię, jakby coś przeskrobał. 
– Przecież dobrze wiesz. Pytałem cię, czy weźmiesz urlop i wyruszysz ze mną gdzieś na parę dni. Nie odpowiedziałaś. Przez ostatni czas miałem wiele wątpliwości, nie wiedziałem, czego chcę. 
Shizune ponownie wpatrzyła się w herbatę, a brązowa grzywka zasłoniła jej twarz. 
Kakashi westchnął, lecz kontynuował: 
– Shizune, gdy byłem na ostatniej misji, zrozumiałem, co jest dla mnie bardzo ważne. Ty. 
Nastąpiła chwila milczenia. Serce mężczyzny biło coraz szybciej. Chciał mieć to już za sobą, znać odpowiedź, a jednocześnie wypełniał go strach. 
Nie spodziewał się jednak tego, co usłyszał. 
Popatrzyła na niego cała zapłakana, poważna, jednocześnie zmartwiona, a ręce jej się trzęsły. 
– Jestem w ciąży. 

~*~

Neji spał do jedenastej. Obudziła go Hanabi, która wpadła z impetem do pokoju, ściągnęła z niego kołdrę i krzyknęła:
– Neji, wstawaj! Idziemy do Hinaty! – krzyczała. Widział promienny uśmiech na jej twarzy i blask w oczach. – Ubieraj się, szybciej!
Wstał z ociąganiem, po czym wziął pierwsze lepsze ubrania i ruszył do łazienki. Pół godziny później szedł już w stronę szpitala z kuzynką. 
– Wiesz, koło dziesiątej przyszedł do nas jakiś pan i powiedział ojcu, że wszystko jest w porządku, a operacja odbędzie się wieczorem. Podobno sama Hokage ma ją przeprowadzić! – Szczęśliwa Hanabi – ostatnimi czasy to był bardzo rzadki widok. 
– To wspaniale. – Posłał jej szczery uśmiech. – Mam pomysł. Po wizycie pójdziemy na lody. Co ty na to? 
– Jasne! – Ucieszyła się dziewczynka. 
Weszli do szpitala i skierowali się prosto do recepcji. Zapytali o Tsunade, lecz z racji, że jej nie było, ruszyli w stronę gabinetu Shizune. 
Neji cicho zapukał. 
– Proszę – odpowiedział cichy, lekko zachrypnięty głos. 
– Dzień dobry. Możemy zajrzeć do Hinaty? – zapytał chłopak, stając w drzwiach, nawet nie puszczając klamki. 
– Jeszcze się nie wybudziła, choć powinna odzyskać świadomość już dzisiaj. Gdy tylko to zrobi, podamy jej leki znieczulające i przeprowadzimy operację. Możecie zajrzeć przez szybę. Jest teraz w sali sto dwanaście. 
Neji odniósł wrażenie, że Shizune nie jest chętna, aby z nim rozmawiać, więc zgarnął małą ramieniem, podziękował i ruszyli we wskazanym kierunku. Dotarli pod salę. Stanęli, wpatrując się w leżącą na białej poduszce Hinatę. Była lekko blada, usta miała delikatnie uchylone i oddychała miarowo. 
Hanabi położyła dłoń na szybie i wpatrzyła się w siostrę. 
– Czasami mam wrażenie, że ona nie wie, jak bardzo ją kocham – powiedziała powoli. – Jakby było jej wstyd, że uczę się szybciej od niej. Ona uważa się za gorszą. 
Neji westchnął. 
– Wiesz, to prawda. Masz większy talent, jednak to nie znaczy, że Hinata cię nie kocha. Myślę, że to raczej strach. 
– Strach? – zdziwiła się Hanabi, po czym przeniosła wzrok na kuzyna. 
– Boi się, że będzie zbyt słaba, by cię chronić. 
Popatrzyła znów na siostrę. Neji spostrzegł zmarszczki na jej czole – biła się z myślami. Spojrzał ponownie na nieprzytomną. Kamień spadł mu z serca, gdy to wszystko się skończyło. Teraz trzeba tylko czekać, aż dziewczyna przejdzie operację i się wybudzi. Był dobrej myśli. 
– Myli się. 
– Hę? – Neji zdziwił się. Nie miał pojęcia, o czym mówiła mała. 
– Myli się. Ona jest bardzo silna. A ja, mimo wszystko, i tak ją kocham. 
Chłopak uśmiechnął się pod nosem. Doskonale wiedział, co czuje Hanabi. 
– Chodźmy już. Obiecałem ci lody, prawda? 
Skierowali się oboje ku wyjściu ze szpitala, by już wkrótce wędrować zatłoczonymi uliczkami Konohy, delektując się lodami śmietankowo-truskawkowymi. 
Po południu dziewczynka pożegnała się z Nejim – miała trening z Hiashim. Chłopak postanowił przejść się po wiosce, zanim sam zacznie ćwiczyć. Poszedł w stronę bramy głównej, gdzie zauważył dwie postacie kierujące się do wejścia. Rozpoznał Shino i Kurenai. 
– Neji! – krzyknęła kobieta, podbiegając do niego. 
– Dzień dobry – rzekł, po czym kiwnął głową do zbliżającego się kolegi. 
– Czy Hinata żyje? – zapytała od razu. – Dostałam przez jastrzębia wiadomość, że Kibie udało się wrócić do Wioski, lecz pojawił się problem z odtrutką. 
Niespokojna, lekko przerażona Kurenai patrzyła na Nejiego z nadzieją. Martwiła się, było to widać na pierwszy rzut oka.
– Wszystko jest dobrze. Żyje, w nocy podano jej odtrutkę. Wieczorem ma odbyć się operacja, ale najgorsze już za nami. 
Kurenai odetchnęła, za to Shino jakby się rozluźnił. 
– Mistrzyni Kurenai, dlaczego dopiero teraz wracacie z misji? – spytał Neji. Droga powrotna zajęła trzy razy więcej czasu, niż dotarcie do zleceniodawcy? 
– Wystąpiły pewne komplikacje, ale jest wszystko w porządku. Hinata nie poniesie konsekwencji. Mam nadzieję, że Hokage jest u siebie? – zapytała. 
– Koło południa była w gabinecie. 
Kurenai podziękowała Nejiemu i ruszyła w swoim kierunku razem z Shino. Ten drugi posłał jeszcze Hyūdze znaczące spojrzenie, pod tytułem dobrze, że jest cała, chcąc wyrazić swoją ulgę. 
Neji postanowił udać się wreszcie na trening. Najpierw jednak zdecydował się, aby pójść do domu na obiad, gdyż nie zdążył nawet zjeść śniadania. 
Dotarł już do terenu swojej posiadłości, gdy dostrzegł koleżankę, która siedziała na murku i beztrosko machała nogami. 
– Tenten, co tu robisz? – zapytał zdziwiony Neji. – Podobno mistrz chciał przeprowadzić dzisiaj całodobowy trening, z którego ja zostałem wyjątkowo zwolniony. 
– Tak, wiem, ale powiedziałam, że strasznie źle się czuję i dzisiaj nie dam rady przyjść. Trening został przełożony na jutro. Lecz tak naprawdę, to chciałam z tobą porozmawiać, Neji. 
– O czym? – zapytał, zakładając ręce na piersi. 
– Przejdźmy się – odparła, zeskakując z murku. 
– Wybacz, ale nie mam teraz czasu na spacery. Idę zaraz trenować. 
– Może mogłabym ci towarzyszyć? – spytała z nadzieją w głosie. 
– Nie, Tenten. Wolałbym być sam. O co chodzi? – Zaczął tupać nogą ze zniecierpliwieniem. 
– To przez nią, prawda? – Patrzyła na niego ze złością. 
– Co? 
– Przez Hinatę. Ostatnio ciągle siedzisz sam. Martwisz się aż za bardzo, przecież nic jej nie będzie. Olewasz drużynę, Neji. Już nie zachowujesz się tak jak wcześniej. Ona cię zmienia na gorsze, nie masz czasu dla mn… nas. 
Hyūga patrzył na nią z niedowierzaniem. 
Czyżby ona była… zazdrosna? 
– Tenten, nie przesadzaj, przecież… 
– Neji, proszę cię, przestań się tak przejmować, wróć na treningi do drużyny, bądź obecny. 
Błagalny wzrok Tenten sprawiał, że Neji stał zakłopotany. Westchnął. 
– Nie licz na to, że zmienię swoje zachowanie, bo ty tego chcesz. 
Minął dziewczynę, która zacisnęła dłonie w pięści, i odszedł. 
– Jeszcze tego pożałujesz – wyszeptała do siebie. 

~*~

Nie wiem, czy nie za krótko. Po tak długiej przerwie, należy Wam się rekompensata, więc wrzuciłam wątek Kakashiego i Shizune rozdział wcześniej. 
Rozdziały są poprawione, mam nadzieję, że teraz będzie się je czytać o wiele lepiej. :) 
Przepraszam raz jeszcze za bardzo długą nieobecność. Mam nadzieję, że się podobało. Jestem zadowolona ze sceny w domu Shizune. Zaplanowałam sobie to i owo w przód, więc myślę, że teraz pisanie pójdzie mi lepiej i szybciej. 
Oczekujcie dziewiątki wkrótce! 

4 komentarze:

  1. Yattaaaa! O matko, jak ja na to czekałam. Neji i Hinata tęskniłam za tą dwójką niemiłosiernie. Rozdział taki sobie, nie za krótki ale chciałoby się dłuższy. Shizune w ciąży O_O To się będzie działo. Kakashi ojcem? Nie potrafie sobie tego wyobrazić. Hinacia, ona żyje. Ona żyje! Neji spławił Tenten, nie wiem dlaczego mnie to ucieszyło. Jakoś nie lubię paringu TentenxNeji. Umiem go znieść z każdą ( z bólem w sercu ) ale nie z Tenten. Haha Hinacia wraca do gry, znowu będą te wspaniałe wątki. Będzie Akatsuki, więcej Akatsuki. Hehe moje kochane Akatsuki. Rozdział fajny, przyjemny. Czekam na nexta. Dobrze, że wena wróciła ^^
    Pozdrowienia, Nati-chan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz! Już myślałam, że nikt tu nie zagląda... choć nie ma się co dziwić, półroczna przerwa do dość sporo czasu.
      Również nie przepadam za Tenten, wiec pewnie jeszcze trochę namiesza w życiu Nejiego. Akatsuki nie zabraknie, wkrótce będzie o nich więcej. :)
      A Kakashi... dopiero poukładał sobie wszystko w głowie, a tu nagle bach! I runęło. Ale o nim też będzie.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń

Niah | Akinese | Credits: X, X